DGR 2017

The Distinguished Gentleman's Ride czyli przejazd dystyngowanych dżentelmenów na motocyklowych „klasykach” organizowany jest w ponad 600 miastach na całym świecie. Cel jest szczytny – podniesienie świadomości społecznej na temat raka prostaty i zdrowia psychicznego mężczyzn. W Krakowie inicjatywę tę wsparło ponad 130 uczestników rajdu. W tym roku dołożyłem swoją cegiełkę robiąc zdjęcia, ale za rok planuje być już po drugiej stronie obiektywu.

Read more

"Boxing Painting" Ushio Shinohary

Osiemdziesięcioczteroletni Japończyk Ushio Shinohara z zacietrzewieniem uderza w białą, kilkunastometrową ścianę. Farba rozbryzguje się wkoło w momentach spotkania płótna z rękawicami zanurzonymi uprzednio w smolistej cieczy. Czarne krople z energią równą tej jaką wkłada w akt artysta, wirują w powietrzu rozchlapując się na folii, na której odprawiany jest ekspresyjny taniec w bokserskich rękawicach. Performance ogląda z bezpiecznej odległości kilkadziesiąt osób. Wśród nich żona artysty - Noriko.  Po 180 sekundach żywiołowej "walki" ze ścianą, bokser schodzi z „ringu” żegnany gromkimi oklaskami. 

Read more

ŚDM - Deszcz im nie przeszkadza

W Krakowie właśnie trwają Światowe Dni Młodzieży. Setki tysięcy młodych ludzi codziennie przemierza ulice Krakowa...

Read more

Ciche uliczki Valdemossy

W naszej podróży po Majorce, wreszcie docieramy, do z pewnością, jednego z najurokliwszych miasteczek na Balearach – Valdemossy.

Miasto wkomponowane w pasmo górskie Serra de Tramuntana zasłynęło turystycznie przede wszystkim dzięki Chopinowi, któremu obecnie jest całkowicie podporządkowane. Jest tu muzeum w klasztornych celach, gdzie mieszkał Chopin wraz ze swoją kochanką - George Sand, festiwal chopinowski i mnóstwo związanych z nim pamiątek. Turyści krzątają się między słynnym klasztorem kartuzów, a pałacem króla Sancha.

Read more

Mirador d’es Colomer

Jak wspominałem w poprzedniej notce – droga na Cap De Formentor wiedzie przez punkt widokowy Punta de la Nao zwany Mirador d'es Colomer.

Niektórzy twierdzą, że to najpiękniejsze miejsce na Majorce. Niestety nie mogę tego zweryfikować, ponieważ widoczność tego dnia wyjątkowo nie sprzyjała podziwianiu wyspiarskich krajobrazów. Z tego też powodu zrezygnowaliśmy z dalszej penetracji Półwyspu Formentor.

Nie żałuję jednak tego, że „odpuściliśmy” drogę na sam czubek półwyspu. Żal mi natomiast, że nie mieliśmy już czasu na przejechanie się jedną z najsłynniejszych tras na świecie – drogi wiodącej na Sa Calobra z górską serpentyną Nudo de la Corbata (węzeł krawata).

Nie zapomnę jednak prędko widoku fal uderzających o ponad 300-metrowe klify i trasy wijącej się wzdłuż wybrzeża nad Portem Pollenca.

A więc jeszcze raz: Mirador d’es Colomer:

Read more

W drodze na Przylądek Formentor

W kwietniu zeszłego roku zupełnie spontanicznie poleciałem wraz z autorką ostatniego zdjęcia w tym poście na nieco wydłużony weekend na Majorce.

Z całej podróży na pewno pojawi się tu jeszcze kilka zdjęć, ale na początek (jak dla mnie) najlepsza część wyprawy - czyli droga na Cap De Formentor, którego w gruncie rzeczy nie było dane nam zobaczyć ze względu na pogodę, oraz brak czasu i nasza podróż musiała zakończyć się na punkcie widokowym Punta de la Nao, ale cóż to była za podróż...

Generalnie - uwielbiam prowadzić samochód, ale prowadzenie samochodu po krętych wyspiarskich drogach w górzystej części Majorki, to jedna z najlepszych przygód podróżniczych jaką do tej pory przeżyłem. Niezliczona ilość zakrętów i serpentyn, ciaśniutkie przesmyki i ogromne skalista zbocza, sprawiają że adrenalina buzuje w głowie, a każdy kolejny kilometr jest jeszcze bardziej zachwycający. W dodatku - kolarze, wszędzie Ci kolarze i choć nie byli oni zazwyczaj bohaterami moich zdjęć, a wręcz starałem się ich unikać - wszędzie było ich mnóstwo!

Sami zobaczcie. Uprzedzam jednak, że to dopiero początek.

Read more

Między uliczkami Porto

W Porto położonym na górzystym brzegu rzeki Douro uliczki choć ciasne, przepełnione są kolorami i specyficzną atmosferą starego, portowego miasteczka. Zapraszam na spacer pomiędzy nimi...

Read more

Beskid Żywiecki - od Pilska po Rysiankę

"Pakuj mandżur, jedziemy w góry! " zakrzyknął do słuchawki telefonu Kuba pewnego październikowego dnia. W tym czasie piękna pogoda wygoniła z domów i mieszkań chyba wszystkich "ludzi gór", więc rezerwacja choćby jednego miejsca w jakimkolwiek schronisku w polskich górach graniczyła z cudem. Oczywiście wyjazdy z Kubą bez dreszczyku nieprzewidywalnych emocji nie mają miejsca - zdecydowaliśmy się więc "w ciemno" pojechać do Sopotni Wielkiej i udać się na Pilsko, licząc na tzw. "glebę" w Schronisku na Hali Miziowej. Po dojściu na miejsce, sympatyczna recepcjonistka zaskoczyła nas pozytywną wiadomością - są 4 wolne łóżka dla całej naszej "drużyny"! Cóż za szczęście! :)

Zostawiliśmy więc nasze olbrzymie plecaki (wyposażone w śpiwory i karimaty!) i udaliśmy się na spokojnie na szczyt Pilska. Wieczorem bezczelnie ignorując oglądany przez wszystkich mecz Polska-Niemcy świętowaliśmy urodziny Kuby. Rano nieco wymięci i z lekka niedospani wyruszyliśmy do Schroniska położonego na pięknej Hali - Rysiance. Tam - świąteczny obiad i kąpiel w promieniach jesiennego słońca i dalej... Hala i Przełęcz Pawlusia, Romanka (przepiękny rezerwat!!), Kotarnica i po prawie 3 godzinach marszu... Sopotnia Wielka.

Read more